Wiatr
Spokojnego jesiennego dnia,
Przez złote ścieżki idę ja.
Lecz nie jestem tam sama,
O nie.
Ze mną wiatr szalony,
Wesoło mknie.
Porywa liście złote i czerwone,
Szumi w koronach drzew,
Z gałązek robi sobie koronę.
Wrzeszczy radośnie, świszczy donośnie,
Skacze, biega, szaleje,
Bo po lecie ciepłym i zielonej wiośnie,
Leci wreszcie przez złotą jesienną aleję.
A szczęście jego odczuwa cały kraj,
Gdy to stuka oknami i drzwiami,
Ludzie wiedzą że dla niego to istny raj,
Bo zostali przez niego pokonani.
Mój kapelusz również się mu spodobał,
Bo zaraz porwał go,
Lecz kapelusz opadł z wietrznej głowy jego,
I zniknął także on.
