Skomplikowana
przeliczona zaprogramowana
przez szalonego naukowca
wyprodukowana.
Skomplikowana
całkowicie pozmieniana
od normy, od rutyny
oderwana.
Skomplikowana
nieodgadniona niepoznana
z szarej rzeczywistości
wygnana.
Skomplikowana
zagadkowa zakręcona
czeka aż zostanie
odgadniona.
sobota, 20 sierpnia 2016
czwartek, 18 sierpnia 2016
Oczy
Rozmowy
od różowego rana
do granatowej nocy
Dlaczego więc słów mi brakuje
w cztery oczy.
Rozmyślenia
Od grafitu ołówka
Do sensu istnienia
Dlaczego więc brak mi tematu
W cztery oczy.
Słowa
jedno goni drugie
kartka za kartką
Dlaczego więc mi ich brak
w cztery oczy.
Życie
jedno tutaj
drugie tam przeżywa świat
otuleni ciszą
opowiadają go
oczami.
od różowego rana
do granatowej nocy
Dlaczego więc słów mi brakuje
w cztery oczy.
Rozmyślenia
Od grafitu ołówka
Do sensu istnienia
Dlaczego więc brak mi tematu
W cztery oczy.
Słowa
jedno goni drugie
kartka za kartką
Dlaczego więc mi ich brak
w cztery oczy.
Życie
jedno tutaj
drugie tam przeżywa świat
otuleni ciszą
opowiadają go
oczami.
Czas
Istnieje pewien rumak tęgi
Nikt nie umie go ujeździć.
Nikt grzbietu zasiąść nie jest w stanie
Tak było, jest i tak pozostanie.
Istnieje pewien koń przepiękny
Wyżej lata on niż pegaz
Więcej magii ma niż jednorożec
Może gonić cię, ty gonić możesz.
Istnieje taki rumak wielki
Co jest nigdzie, i jest wszędzie.
Co ma każdy kolor, każdy zapach
Co się nikomu nie dał złapać.
Istnieje taki koń wszechwiedzący
Co przeszłość nosi na grzbiecie
Co nienadeszłe dni mu w oczach się odbijają
Co nie zna go nikt, a jednak wszyscy go znają.
Nikt nie umie go ujeździć.
Nikt grzbietu zasiąść nie jest w stanie
Tak było, jest i tak pozostanie.
Istnieje pewien koń przepiękny
Wyżej lata on niż pegaz
Więcej magii ma niż jednorożec
Może gonić cię, ty gonić możesz.
Istnieje taki rumak wielki
Co jest nigdzie, i jest wszędzie.
Co ma każdy kolor, każdy zapach
Co się nikomu nie dał złapać.
Istnieje taki koń wszechwiedzący
Co przeszłość nosi na grzbiecie
Co nienadeszłe dni mu w oczach się odbijają
Co nie zna go nikt, a jednak wszyscy go znają.
Pory roku
Słyszysz?
to biją dzwonki dawnych snów
zawisły deszczem w jesieni
opadają niespełnione
w nicość.
Czujesz?
to pachnie chłodem ciszy lód
w klatkę mroźną zimy
łzawe smutki się rozpływają
w nicość.
Widzisz?
to świeci promień beztroski
ogrzewa mury w lecie
łagodnie spływa złotem
w nicość.
Słyszysz?
to biją dzwonki nowych snów
zapachniały łąką w wiośnie
wznoszą się z nadzieją
w przyszłość.
to biją dzwonki dawnych snów
zawisły deszczem w jesieni
opadają niespełnione
w nicość.
Czujesz?
to pachnie chłodem ciszy lód
w klatkę mroźną zimy
łzawe smutki się rozpływają
w nicość.
Widzisz?
to świeci promień beztroski
ogrzewa mury w lecie
łagodnie spływa złotem
w nicość.
Słyszysz?
to biją dzwonki nowych snów
zapachniały łąką w wiośnie
wznoszą się z nadzieją
w przyszłość.
Porządki
Dziś sprzątałam.
Chciałam znaleźć parę zagubionych rzeczy.
Gdzie zamknęła się beztroska dziecinna?
Gdzie schowała się słoneczna pewność siebie?
Gdzie ukryty jest słodki optymizm?
Gdzie dziecięcy śmiech rozbrzmiewa?
Gdzie bezwiedne spojrzenie wciąż świat maluje po swojemu?
Gdzie różowa wyobraźnia na jednorożcu pędzi?
Gdzie dawna wiosna rozkwita swoje kwiaty?
Gdzie kolorowy jest bałagan młodych myśli?..
Chciałam znaleźć parę zagubionych rzeczy.
Gdzie zamknęła się beztroska dziecinna?
Gdzie schowała się słoneczna pewność siebie?
Gdzie ukryty jest słodki optymizm?
Gdzie dziecięcy śmiech rozbrzmiewa?
Gdzie bezwiedne spojrzenie wciąż świat maluje po swojemu?
Gdzie różowa wyobraźnia na jednorożcu pędzi?
Gdzie dawna wiosna rozkwita swoje kwiaty?
Gdzie kolorowy jest bałagan młodych myśli?..
Prawda
Dobro?
Zło?
Nie ma granicy
Dawno została rozmyta
Zobacz
Znowu pada...
Radość?
Smutek?
Uśmiech może być symbolem pychy
Łzy nie zawsze są spowodowane bólem.
Spokój?
Chaos?
Odeszły w nicość
Nikt już ich nie zna
Zostały pustym słowem w słowniku.
Prawie
trochę
więcej niż trochę
mniej
i więcej
Nigdy całość.
Prawdą jest tylko to
Co jest prawdziwe dla wszystkich
A teraz idź
I szukaj.
Zło?
Nie ma granicy
Dawno została rozmyta
Zobacz
Znowu pada...
Radość?
Smutek?
Uśmiech może być symbolem pychy
Łzy nie zawsze są spowodowane bólem.
Spokój?
Chaos?
Odeszły w nicość
Nikt już ich nie zna
Zostały pustym słowem w słowniku.
Prawie
trochę
więcej niż trochę
mniej
i więcej
Nigdy całość.
Prawdą jest tylko to
Co jest prawdziwe dla wszystkich
A teraz idź
I szukaj.
Ptasi byt
Widzę za szybą
To ptak pod chmurami przerywa powietrze.
Przenoszę umysł w opierzone ciało
Rozkładam białe skrzydła.
Jakie piękne jest życie w niewiedzy
Jakże pięknie jest lecieć wyżej szarych miast...
To ptak pod chmurami przerywa powietrze.
Przenoszę umysł w opierzone ciało
Rozkładam białe skrzydła.
Jakie piękne jest życie w niewiedzy
Jakże pięknie jest lecieć wyżej szarych miast...
Sztuka uczuć
Czemu spod znudzonej ręki
Twoja twarz wypływa
Rodzisz się z szarości ołówka
Wyciągasz szkicowane dłonie
Dotykasz twarzy
duszy
serca
Sztuka uczuć.
Twoja twarz wypływa
Rodzisz się z szarości ołówka
Wyciągasz szkicowane dłonie
Dotykasz twarzy
duszy
serca
Sztuka uczuć.
To wszystko
szarość goni szarość
człowiek człowieka
słyszę bombę za bombą
strzał za strzałem
Jakie to wszystko bezcelowe.
złoto goni złoto
rodzina rodzinę
słyszę brzęk za brzękiem
dzwon za dzwonem
jakie to wszystko bezsensowne.
życie goni życie
śmierć goni śmierć
słyszę płacz za płaczem
modlitwę za modlitwą
jakie to wszystko niepotrzebne.
pustka goni pustkę
mrok goni mrok
słyszę słowo za słowem
ciszę za ciszą
jakie to wszystko
smutne.
człowiek człowieka
słyszę bombę za bombą
strzał za strzałem
Jakie to wszystko bezcelowe.
złoto goni złoto
rodzina rodzinę
słyszę brzęk za brzękiem
dzwon za dzwonem
jakie to wszystko bezsensowne.
życie goni życie
śmierć goni śmierć
słyszę płacz za płaczem
modlitwę za modlitwą
jakie to wszystko niepotrzebne.
pustka goni pustkę
mrok goni mrok
słyszę słowo za słowem
ciszę za ciszą
jakie to wszystko
smutne.
Wiem
Wiem
Że wiem aż za wiele
A przez to
Dokładnie nic nie wiem.
Myśląc o tym co już poznałam
Filozoficzny zmysł się uruchamia
Rozpoczyna analizę świata
Aż do przeciążenia systemu.
Wiem
Że dużo jeszcze nie wiem
A przez to
Ciągle wiem że nie wiem nic.
Myśląc o tym czego jeszcze nie znam
Filozoficzny zmysł się uruchamia
Rozpoczyna analizę tajemnic tego świata
Aż do powstania tego wiersza.
Że wiem aż za wiele
A przez to
Dokładnie nic nie wiem.
Myśląc o tym co już poznałam
Filozoficzny zmysł się uruchamia
Rozpoczyna analizę świata
Aż do przeciążenia systemu.
Wiem
Że dużo jeszcze nie wiem
A przez to
Ciągle wiem że nie wiem nic.
Myśląc o tym czego jeszcze nie znam
Filozoficzny zmysł się uruchamia
Rozpoczyna analizę tajemnic tego świata
Aż do powstania tego wiersza.
Góry
Piach Twojej
miłości
drapie mnie
i kruszy.
Rzucasz się jak fala
burzysz gładką taflę zaufania
fałszywa jest cisza
przed sztormem.
A co jeśli
burza piasku i wody trwać będzie wiecznie?
już mnie to nie obchodzi.
dzisiaj jestem wyżej
ciebie
dzisiaj mieszkam
w górach
szczęścia.
miłości
drapie mnie
i kruszy.
Rzucasz się jak fala
burzysz gładką taflę zaufania
fałszywa jest cisza
przed sztormem.
A co jeśli
burza piasku i wody trwać będzie wiecznie?
już mnie to nie obchodzi.
dzisiaj jestem wyżej
ciebie
dzisiaj mieszkam
w górach
szczęścia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)