niedziela, 30 listopada 2014

Chińczyk

Chińczyk

Gdy wieczór nadejdzie,
Dwudziesta godzina,
To się nie obejdzie,
Bez pewnej gry, w którą gra cała rodzina.
I wtedy do salonu się schodzi:
-Babcia
-Mama
-Wujek
-Ja
Każdy w to gra!
Rozkładamy planszę,
I pionki nasze.
Każdy kostką rzut,
To Adrenalina,
-Szóstkę masz, cud!
Nie dowierza rodzina.
A każdy z nas ma inne pionki,
Jedne to ''cytrynki''
A inne ''pomidorki''
A śmiechu przy tym!
Co niemiara!
I tak bawić się można,
Do samego rana!
A co to za gra?
To CHIŃCZYK!
Najlepsza gra  na świecie,
w którą gra:
-Mama
-Wujek
-Babcia,
No i ja!!!


Mróz

MRÓZ

Śniegiem zasypuje, doliny i góry,
Wichrem sprowadza kłębiaste chmury,
Na szybach maluje,
I  wszystko psuje,
Pan Mróz.
Gdy zęby szczerzy,
Nikt już  nie wierzy,
Że pogoda będzie ciepła,
Wiosna bardzo za to wściekła,
Jesień do kąta uciekła,
Siada, i płacze cicho:
-A niech to licho!
Wielobarwne liście,
Długo malowała,
A przez Pana Mroza,
Wszystkie straciła,
Dlatego płakała.
A on nadal bawi się z temperaturą,
I gorączkowo wytrząsa chmurą:
-No dalej!Chmurko! Śniegu potrzebuję!
I tak Pan Mróz w powietrzu tańcuje,
Że temperatura, przez niego obniżona,
Uciekła zadowolona.
I nagle, wiatr nie wieje,
Każdy pyta:
-Co się dzieje?
Ciepło się zrobiło,
Wszystko się stopiło,
I wiosna w lutym nadeszła,
A zima ze smutkiem odeszła.
A co zrobił Pan Mróz?
A on w wolnym kroku,
Poszedł na farmę, do kóz,
Wyczekiwać następnego roku.

sobota, 29 listopada 2014

Świat

Świat

Ten świat co mnie otacza,
Jego ogrom, wszystko co żyje.
To jest takie niezrozumiałe...
Niebiański kalendarz wypisany przez los...
Z każdym dniem i chwilą,
Mówię sobie, że widocznie, tak miało być...
Nie planuję całego życia, bo nie panuję nad nim.
To nieprawda, że człowiek potrafi sam wypisać sobie przeznaczenie,
Nie ma co gdybać, bo będziemy żałować.
Świat byłby nudny, gdyby człowiek znał kolejność zdarzeń...
A ta natura, dzika i nieprzewidywalna,
Nikt jej nie ujarzmi.
Natura powinna być wolna.
Ona nie istnieje po to, by przeżywać tresury i słuchać się człowieka.
Nie ma po co wiązać koniec z końcem,
Każdy dzień to nowe przeżycie,
Każdego dnia wszystko zaczyna się od nowa.
Ale coś się kończy a coś się zaczyna,
Życie nie trwa wiecznie,
A świat nie odradza się z czasem,
Zostaliśmy stworzeni, by pomagać,
A nie niszczyć, jesteśmy zaledwie okruchem w wielkim kawałku chleba.
Nie my tu rządzimy, i powinniśmy o tym pamiętać. 
___________________________________________
I jak myślicie, czymże jest to coś?
Wierszem, opowiadaniem, bo nie wiem.


Anioły

Anioły

Nie widać ich, nie słychać,
Nie wierzysz że istnieją,
Anioły z twoich kpin,
Bardzo dzisiaj cierpią,
Gdy deszcze z nieba płyną,
Wartkimi strumieniami,
To Anioły płaczą nad nami.
Gdy wiatr ogromy wieje,
I wyrywa drzewa,
Wtedy do Aniołów się modlić trzeba,
Bowiem każdy człowiek,
Ma Anioła stróża,
Gdy o nim pamięta,
Nie groźna mu burza.
Te białe istoty,
O skrzydłach wielkich,
O aureolach złotych wiszących nad głową,
Ale uwierz, że wystarczy jedno słowo,
A Anioły stróże, z radością Ci pomogą.

czwartek, 27 listopada 2014

Sens

Sens

Daleko stąd w Sensu pełnym mieście,
Na ulicy Sensu,
Żyła sobie Zuzia,
Co mówiła:
-Wszystko bez sensu!
I droczyła się z mamą i tatą,
A co oni mówią na to?
:
-Zuziu, wszystko sens ma,
Przyjrzyj się, ujrzysz raz dwa!
Lecz ta Zuzia,
spytała wujka:
-Wuju, czy ma sens bójka?
Wujek na tą, z miną wielce szczodrą:
-Wszystko sens ma, nawet taniec z kobrą!
A Zuzia już skojarzyła,
Ma koleżankę, co z wężem tańczyła!
Pobiegła za domek w te pędy,
A tu Tomek szedł właśnie tędy:
-Zuzie, gdzie Ci się spieszy?
Na co Zuzia ogromnie się cieszy.
-Tomku, czy mają sens bajki?
A Tomek po krótkim namyśle,
Odparł składnie i  ściśle:
-Ja nie wiem, wszystko sens ma,
zapytaj mamy Julka!
A Zuzia biegła tym prędzej,
By dowiedzieć się jeszcze więcej.
-Proszę pani, czy jedzenie ma sens?
Spytała Zuzia zdyszana.
-Cóż, ważny jest każdy kęs,
Chyba wszystko ma sens...
Zuzia pomyślała,
Kogo zawsze odwiedza z rana,
I ruszyła wąską uliczką,
Do piekarza:
-Już blisko, już blisko!
Pchnęła drzwi bardzo ciężkie:
-Witaj Zuziu, ciepłą bułeczkę?
Zuzia stanęła dumnie:
-Czy sens ma że człowiek chudnie?
Na to piekarz pełen urazy:
-To że człowiek je ciastka i zrazy,
To nie znaczy że gruby od razu,
Ale nie rzucę Ci ciągu wyrazów,
Wszystko sens ma,
I Włala!
Zuzia ze smutkiem na twarzy,
Do domu wreszcie wróciła,
I tak sobie myśli, marzy,
I w końcu coś wymyśliła.
Zwołała wszystkich do domu,
Nie mówiąc o co chodzi nikomu,
Aż wszyscy zasiedli wygodnie,
Zuzia uśmiechnęła się pogodnie:
-Wy sądzicie że wszystko ma sens,
A ja mam pytanie na sześć!
I padło krótko i wyraźnie,
Wszystkim radość zaraz zgaśnie:
-Oto moja zagadka,
Niedługa moja gadka,
Czy bezsens ma sens?
Tylko Zuzia odpowiedź znała,
A na sali cisza zapadła.

środa, 26 listopada 2014

wiersz- Boże Narodzenie

Boże Narodzenie

Jest taki dzień,
Jeden w całym roku,
Rocznica wielka,
Radość wśród obłoków,
Kiedyś, pewnej nocy,
W lichej stajence,
Bez poduszki, bez kocy,
Narodziło się dziecie,
Przez proroków wywróżony,
Syn Boży bezbronny,
Przez lud upragniony.
Zniżył się tak dla nas, ludzi,
Ten co przecie wrzechświat budzi,
Pan nasz Zbawiciel !!!
W żłobie leży wymarznięty,
Czuwa nad nim i duch święty,
Jezus uśmiechnięty !!!
Spieszmy się powitać pana,
Kolędujmy mu do rana,
Bogu w ciele człowieka !!!
Zstąpił z niebios mały,
By lud zbawił cały,
Pan nasz, Jezus zbawiciel !!!
Święto wielkie i rocznica,
Pełna ludzi jest ulica,
W sklepach chmara kupujących,
Prezenty, upominki,
Dla przyjaciół i rodzinki !!!
Ale nie to ważne, pieniądze i prezenty,
Ważne że  na święta, każdy uśmiechnięty,
I z rodziną razem, krok po kroku,
Z radością i miłością,
Poznają piękno tego dnia,
Jednego w całym roku !!!

wiersz-Spójrz w niebo

Spójrz w niebo

Gdy coś Cię trapi,
Spójrz w niebo,
Gdy oczy smutne,
Spójrz w niebo,
Gdy serce nie bije już tak radośnie,
Spójrz w niebo,
Gdy szczęście smutku ustąpi,
Spójrz w niebo...
Senne obłoki,
Ptaki majestatyczne,
Jasna łuna bijąca od słońca,
Spokój, cisza...
Przyjrzyj się błękitu nieba,
Patrz, wyżej, Patrz mocniej,
Tam czuwają aniołowie,
wszyscy święci,Trzej Królowie,
Żyją z tobą,
Żyją obok,
Żyją w tobie.
Ci, co uśmiechy na twarzach malują,
Ci, co miłości mury budują,
Ci, co serca radują,
Rozumieją, myślą i czują...

wtorek, 25 listopada 2014

wiersz Bydgoszcz, moje miasto

Bydgoszcz , moje miasto

Bydgoszcz, piękne miasto,
Rzeźbione kamienice,
Puszczy tajemnice,
Blokowisk ciemne zakamarki,
W banku w biurze dźwięk drukarki,
Kamienne ulice i tramwaj stary,
Pomnik na rynku duży i mały,
Rzeka Brda z wolna płynie,
Przez Wyspę Młyńską,
Co z piękna słynie.
Zróżnicowanie fauny i flory,
W szpitalu pomoc ma każdy chory,
Szczęścia tu nie brak,
Każdy się cieszy,
Miłość w rodzinie,
Z tego to miasto właśnie słynie.
W Myślęcinku, raj przyrodników,
A w Sądzie naszym, raj dla prawników,
Każdy tu znajdzie, miejsce dla siebie,
W naszej Bydgoszczy, cudnie jak w niebie!
Wielkie galerie,
Małe sklepiki,
I autostrady,
I wąskie uliczki,
I blokowiska,
I torowiska,
I uzdrowiska,
Wszystko tu mamy,
Bydgoszcz kochamy!!!


poniedziałek, 10 listopada 2014

Wiersz - Jak?

Jak?

Jak odpowiedzieć mam,
na pytań długi ciąg,
lecz to proste niczym drut,
odpowiedzieć żaden cud.
Jednak jak odpowiedzieć mam,
na pytanie które dobrze znam,
odpowiedzi szukam pośród pól i wrzosów,
jednakże to samo pytanie, jak pasożyt, jak kleszcz, wciąż pyta się mnie:

Jak zboża rosną wiosną?
Jak ma na imię kwiat?
Jak motyle latają tak?

Wtedy uciekam, do lasu,
i wśród drzew się kryję,
a nagle coś za drzewem wyje,
jak pasożyt, jak kleszcz,
znowu się pyta mnie:

Jak wiewiórka skacze?
Jak borsuk płacze?
Jak się zwie dziecko kacze?

I znów uciekać muszę, ale nie tam, na łąkę , albo nad morze , nad staw,
Ja uciekam tam, gdzie jest mój własny świat,
I zaraz pojawia się Jak ,niczym pasożyt, jak kleszcz, nadal pyta się mnie:

Jak chrabąszcze pływają?
Jak ryby śpiewają?
Jak słonie latają!?

A ja na to:
-Odpowiedź znajdź samo, bo samo to wiesz drogie Jak!
W moim świecie jest właśnie tak!!!

Wiersz-Moja Babcia









Moja Babcia

Babciu, kocham Cię,
Babciu, dobrze wiesz,
Te trzy słowa, całe me serce, i ma miłość w nich:

Dziękuję , Przepraszam , Proszę

Dziękuję za twoją mądrość,którą przekazujesz Mi
Dziękuję za skarpetki wełniane, które dla mnie szyjesz,
Dziękuję za to, że dla Mnie żyjesz.

Przepraszam za złe zachowanie me,
Przepraszam za to, że nie zawsze słucham Cię,
Przepraszam za błędy i problemy.

Proszę, żyj długo,
Proszę, żyj zdrowo,
Proszę, żyj ze mną...

Maria Meinert

Kocham Cię Babciuniu kochana!!!

Wiersz - Więzienie

Więzienie

Więzienie, za kratami,
między nami, przestępcami.
Słońce znikło, szare niebo ,
Smutek , złość , cisza , gniew,
Znalezione obrazy dla zapytania za kratami
już nic nie cieszy Cię,
siedzisz w kiciu zapłakany
między nami, przestępcami.



Wszystko znika , nie ma nic,
tylko kraty , złość i kić.
Nie przestają z ciebie kpić ,
Niby rok a kilka chwil.
Smutek,Złość,Cisza,Gniew,
Cztery sprawy, jeden wiek.
Smutek zalewa twarz rzeką łez,
Wciąż narasta twoja złość,
Cisza wciąż Ci daje w kość,
Ciało już rozsadza gniew,
Siedzisz w kiciu zapłakany,
Między nami przestępcami.
Robisz planów tysiąc pięć,
Uciec od dawna masz chęć,
Kraty rozgiąć, zapomnieć, 
Gościu nie załamuj się!
Radę dasz,
Siłę masz,
Masz hart ducha,
Serce lwa!!!

Tajemnica...-opowiadanie

-Hej!-Zawołał ojciec.Wiedział że Johny to niezdarne i nieśmiałe dziecko,ale w głębi duszy miał nadzieję że nie powtórzy się sytuacja z ubiegłego tygodnia.
Chłopiec słysząc donośny głos taty ruszył, a raczej starał się ruszyć jak najszybciej, ale bez prawej nogi nie było to łatwe.
Wziąwszy w dłonie kule jął niezdarnie kuśtykać się ku pracowni.
Miał co prawda drewnianą protezę, lecz była ona już stara i spróchniała, i nie pomagała mu dostatecznie.
Pchnął równie spróchniałe stare drzwi, i wytężył wzrok by dojrzeć gdzie siedzi stary zsiwiały pan.Owym starym panem był Michael, ojciec chłopca.
Martwił się on stanem syna, lekarze nie dawali mu szans, i odmawiali dalszego leczenia.
Biedny Johny miał problemy z codziennym życiem, nie mówiąc już o zachowaniu innych wobec niego.
,,Johny to bardzo trudny przypadek, jedyne co możemy uczynić, to w tych ostatnich dniach życia, dać mu wolność od szpitalnego łóżka''.
Te słowa nękały tatę dzień w dzień.
Pozostawała mu jedynie żarliwa modlitwa...
Syn jego urodził się bez nogi, ze słabym wzrokiem, oraz bez trzech palców u lewej ręki.
Wzrok stracił już prawie zupełnie, a stare szkła były za słabe by pomóc chłopcu.
Matka zginęła przy porodzie, a Michael był ubogim architektem.
Mieszkali w starym, prawie dwustuletnim domu,trzymającym się na kilku grubych belach, bez wody, a jedynym źródłem światła był zakurzony żyrandol, wiszący w obszernym salonie.
Gdyby Johny był zdrowy na pewno biegał by po całym budynku, nie odkrył by jednak tajemnicy...
*
-Co chciałeś mi pokazać tatu?-spytał wyraźnie zaciekawiony.
-Yyy...Tylko...Uważaj, proszę...-rzekł troskliwie ojciec  wskazując na nową makietę domu.Wymarzonego domu.
Chłopiec z radością doczołgał się do stolika,i zaczął przyglądać się uważnie.
Niestety, stało się to, czego obawiał się ,,Tatu''.
Synek upadł niszcząc przy tym dzieło Michaela, ten jednak nie przejmował się stratą makiety, ale zdrowiem Johnego.
Natychmiast ruszył długim korytarzem do kuchni po bandaże.
Tymczasem stolik wpadł w regał ze starymi księgami, a ogromna, czerwona księga wyszywana złotą nicią, wysunęła się delikatnie.
Chłopiec podniósł się niezdarnie, i, jakoś tak , instynktownie, pociągnął ową książkę, a regał osunął się, powstało przejście, brama, do magicznego świata.
Johny ruszył w jej stronę.
A tam...:
Blade obłoki, biały świat...
I, coś , niby człowiek , magiczna istota , podniosła się , i ruszyła w stronę chłopca.
Jej twarz promieniała niebiańskim blaskiem, ogromnie skrzydła tworzyły ciepły powiew, a złoty krąg wisiał nad jej głową.
Tak , był to anioł, a dokładniej - anielica.
- Witaj, Johny.-Rzekła troskliwie z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Cz..Cześć...Skąd znasz moje imię?-Spytał niepewnie młodzieniec.
- Jestem twoim aniołem stróżem.Puść kule , umiesz chodzić , uwierz. Zdejmij okulary , widzisz.- Powiedziała anielica , i odfrunęła.
Ojciec zastał syna stojącego przed regałem, o własnych siłach, z własną, prawdziwą nogą , bez okularów, z palcami u lewej ręki, uśmiechniętego.
- S...Sy...Synu! Jak?- zdołał wydusić Michael.
-Tajemnica tatu-odrzekł Johny.
Ojca nie obchodziło już jak to się stało, wierzył tylko że to dzięki Bogu...
*
Kilka dni później ,,Tatu'' zyskał pracę na wysokim stanowisku, odnowił makietę i wybudował wymarzony dom.
Johny wrócił do szkoły i stał się wielbionym i lubianym dzieckiem, stał się również bohaterem takich opowiadań, jak na przykład to.
O czymś zapomniałam?
A , no tak.
I żyli długo i szczęśliwie...

Piosenka-Spotkanie nad morzem

Spotkanie nad morzem

Czy pamiętasz to,
Spotkanie nad morzem,
W atmosferze ciepłych dni,
Nic nie przeszkodzi mi.
W spotkaniu nad morzem,
tylko morze ja i ty,
W spotkaniu nad morzem,
słychać tylko dwóch serc rytm,
tylko Słońce ja i ty, morskie fale i mew krzyk,
Spotkanie nad morzem,
krótka chwila, kilka chwil,
pare lat lub pare dni,
wszystko znika, nie ma nic,
morze,Słońce ja i ty...
Głucha cisza, tylko serca dwa,
ty i ja, i morza gra...
Radość, smutek, szczęście, gniew,
i nic dziś nie zraża mnie,
tylko chwila która trwa,
może dzień, może 1000 lat...
Tylko morze dla nas gra,
mewi chór, Słońce, plaża.
Kłęby chmur, odgłosy fal,
w tej otchłani ty i ja.
Wszystko staje się łatwiejsze,
pamięć zapomina złych chwil,
a w tym wszystkim radość, gniew,
smutek, szczęście i twój śmiech...
Spotkanie nad morzem,
głucha cisza która trwa,
morze,Słońce ty i ja!!!

Wiersze typu Haiku-Błąd,Można tak żyć?,Więzienie,Jak?

Błąd

Popełniasz błąd,
wymawiając prawdę,
która jest kłamstwem

Można tak żyć?

Głośna cisza trwa,
kolory tracą barwę,
czy można tak żyć?

Więzienie

Siedem dni ciszy,
osiemnaście dni męki,
żyjesz,rozumiesz,trwasz...

Jak?

Suchy pada deszcz,
Słońce nie świeci już w dzień,
a życie trwa, jak?

niedziela, 9 listopada 2014

wiersz-Tam wysoko

Tam wysoko

Tam, wysoko, gdzie nie dotarł żaden ptak,
Gdzie nie doleciała żadna rakieta,
Tam wysoko, jest biały świat...
Czysty, jasny, idealny...
Tam, wysoko panuje pokój,
Tam, wysoko, jest zawsze spokój,
Tam, wysoko, jest szczęście, radość, miłość.
Szczęście w każdym domu,
Radości nie brak nikomu,
Miłość w rodzinie...
Tam, wysoko, cuda się zdarzają,
Tam,wysoko, za ręce się trzymają
Tam, wysoko, jest biały świat,
Gdzie szczęście, radość, miłość.
Szukaj klucza, a podpowiedź?
Zawsze dobrym być, oto odpowiedź. 

Wiersz-Morze-magiczna otchłań

Morze- magiczna otchłań

Morze, spienione fale, z wiatrem grające,
Lśniące, potężne, wzbudzające zachwyt...
Dźwięki uderzeń wodnych jęzorów,
Cicha woda pełna pozorów,
Brama do głębi, kuszącej oczy,
Wodny wir wciągający,
Kolorowa, rafa koralowa,
Wielobarwne ryby, groźne rekiny,
Glony kołyszące się z wodnym prądem,
Harmonia, błoga cisza, błędny spokój.
Coraz głębiej, ciemniej, ciszej...
W czarnej otchłani świecą blade światła, błyszczą kły, bezdźwięczna głębia, tam, daleko, gdzie śmierć ma dom swój...
Magiczna, cicha woda, kraina zapomnienia, stworzenia wymyślne przemierzają dolinę,a tam, głęboko, na dnie, znajdziesz klucz, do świata magii, czarów, marzeń, złudzeń, snów...

piosenka "Sen"

Sen

Sen, zapomnienie, kraina wyobraźni,
Tajemne wspomnienie, złudzenie i czar...
Gdzie słońce blednie, i płyną płatki róż,
Suknia faluje na wietrze, koniec jest tuż tuż...
Ostatnia godzina, minuta, chwila trwa,
Suche krople wody, pokrywają twarz.
Melodia bezdźwięczna, i głośny szept,
Gdzie sens wciąż traci moc...

Sen, zapomnienie, kraina wyobraźni,
Tajemne wspomnienie, złudzenie i czar...
To magia, tajemnica, nicość...
Tylko jedno słowo, jedno marzenie twe,
Aby ten sen, złudzenie, w pustej nieskończoności, wśród głuchej ciszy,
Niechaj trwa...

Pierwsza poezja-piosenka "Życie"

Życie

Sens bez sensu,nic a jednak coś, 
Na łące kwitną kwiaty, a w lesie prycha łoś,
Rutyna codzienności, tygodnie powtórzeń,
W środy świeci słońce, we wtorki są burze...
Sny ciągle walczą z rzeczywistością,
Złudzenia, marzenia kuszą i nie spoczną,
By ruszyć inną drogą, 
Zboczyć ze ścieżki wybranej przez los,
Iść w drugą stronę, oszukać go.
Zapomnieć o troskach i problemach,
Które męczą i niszczą ostatki szczęścia,
I zatonąć w magicznej otchłani...
Snów, złudzeń i marzeń...
Tam, za siódmym drzewem, górą, jeziorem i morzem,
Tam, gdzie czary istnieją,
Gdzie zasad brak, zakazów, przepisów,
Smutku, gniewu i zła,
Takie właśnie życie, trwało , miało trwać, niechaj trwa!

Prolog

Oto mój poetycki blog. Pojawiają się tu również sporadycznie opowiadania lub teksty piosenek.
Serdecznie zapraszam do czytania i udostępniania. W ten sposób wspieracie moją twórczość <3 !

REGULAMIN

1.Nie piszemy obraźliwych opinii w komentarzach.
2.Nie publikujemy i nie podszywamy się pod treści postów.
3.Nie podszywamy się pod inne osoby w komentarzach.
4.Nie wykorzystujemy wierszy i opowiadań do żadnych celów bez zgody administratora bloga.
5.Nie używamy wulgaryzmów i nieodpowiednich treści.

W przypadku naruszenia niezastosowania się do punktów 2,3 lub 4 zostaną naruszone prawa autorskie.
Zostanie wówczas powiadomiona policja.
Proszę o stosowanie się do tych zasad.