sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 2- Nowa szkoła, nowe problemy

Rozdział 2

Nowa szkoła,nowe problemy

Właśnie podróżowałam między snami,
Gdy jak gdyby przez mgłę, usłyszałam ten przeraźliwy dźwięk.
Zadzwonił budzik.
To okropne, że w zaledwie kilka sekund czar wakacji prysnął.
Zaraz, jaki czar?
Przecież czary nie istnieją!
Po prostu czas słodkiego lenistwa się skończył...
Ociężale podniosłam się z łóżka.
Preciągnęłam się i poszłam do łazienki.
I znów te przeklęte 20 metrów przez chłód morskiego powietrza...
-Oby nie było tam tego szczura...-Pomyślałam,
A przez całe ciało przeszły przeszywające dreszcze.
Mam dziwny wstręt do wszelkiego gatunku gryzoni.
Na szczęście, nie było.
Wzięłam szybki prysznic, podśpiewując:
Ach, jak przyjemnie,
Kołysać się wśród fal...
-Może ten dzień nie będzie aż taki zły?
-Szepnęłam uśmiechając się do siebie.
Moje przypuszczenia nie były jednak zbyt trafne...
*
- Hej, patrzcie na tą nową!- Wrzasnęła jakaś ,,plastikowa'' blondynka.
- Phi, co ona ma na sobie?! Cztery szmaty zarzucone na kawał kiełbasy!!!- Dopowiedziała druga.
Myślałam że spalę się ze wstydu...
Pobiegłam w inną stronę patrząc w ziemię, zaczęłam szukać bocznego wejścia do szkoły.
Nie znalazłam jednak ani małych drzwi...
Ze strachem zawróciłam na pięcie.
Drżałam jak galareta...
-One mnie zniszczą!- myślałam.
Miliony takich właśnie myśli przelatywały mi przez głowę w ekspresowym tempie.
Blondynki jednak zniknęły, odetchnęłam z ulgą, po czym spojrzałam na zegarek.
Przetarłam oczy.
Chwila spokoju nie trwała za długo.
Na ekranie urządzenia widniała kując w oczy, 8:05.
-J...Jes...Jestem spóźniona!!!
Pobiegłam ile sił w nogach.
Wyjęłam plan lekcji.
- Angielski sala 348...
Zerknęłam na dłuuugi korytarz.
- GDZIE NIBY MAM ZNALEŹĆ SALĘ 348 ?!- Wrzasnęłam.
Niebawem ujrzałam niską, szpakowatą osóbkę zmierzającą twardym krokiem ku mi.
Nagle ktoś wciągnął mnie za próg.
Chciałam krzyknąć, ale chłopak o oczach koloru jasnego nieba położył mi palec na ustach.
Zamilkłam.
Złapał mnie za rękę i pociągnął gdzieś, gdzie wcześniej, mogłabym przysiądz, była ściana.
W mgnieniu oka znalazłam się w sali lekcyjnej, 348.
Nikt nic nie zauważył, nic nie powiedział na moje nagłe pojawienie się na lekcji.
Odwróciłam się by podziękować za przyprowadzenie, a raczej teleportację, ale tajemniczy chłopak zniknął.
Znów spojrzałam na zegarek: 8:00
To wszystko wydawało się coraz dziwniejsze...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz