czwartek, 27 października 2016

Zaraz

Zaraz ucieknie mi słońce
zaraz wymknie mi się dzień
znowu nie zdążyłam
zmienić
nie dałam rady
unieść
tylu spraw
i zawiodłam wiele istnień
słyszę płacz

może jeszcze raz
wykorzystam kolejną z szans
na marne
na marne idzie mój czas.

Słońce spadło w ciemność nocy
nie zamykają się moje oczy
znów
dobę bez snów
znów
wstanie Słońce
kolejnych prób
wyczekuję
znów.

Koniec dnia

klamra dnia pędzi ku zamknięciu się
czekam aż w księżycowy nawias
zamknę oczy.
zmęczyłam się rzeczywistością
jest płaska
jak kartka bez wypełnienia
pusta
jak czerń kosmosu bez gwiazd.
czemu coraz więcej wiem
rozumiem
czuję
świat
zimny i suchy.
czekam aż w księżycowy nawias
zamknę oczy.
czekam
aż czas mnie ominie
a świat
znów
zaskoczy.

Warto

Czasem lepiej jednak
prosto żyć.
Zamknąć wszystkie ściany
horyzonty
być
w małym sześcianiku
banalnych spraw.
Odciąć się od świata
wszelkiego
zła.
Czasem marzę aby unieść mury
aby już nie widzieć
nie czuć nic.
aby w bezpieczeństwie
cieple
żyć.
Znów napada mnie zwątpienie
otwarta przestrzeń
bijący chłód.
Czasem lepiej jednak dalej iść
przed siebie
zburzyć ściany dojrzeć
szczytów
być
w drodze do spełnienia
warto żyć.