sobota, 26 grudnia 2015
Jedyny skarb
Róży krzew co stał się ruzgą
Którą od Mikołaja dostałam dziś.
Jesteś jak blask błyskawicy
Jak pędzący po ulicy
Samochód który nigdy już nie ujrzy NAS.
Niczym jedyna karta w talii
Jak zagadka którą już odgadli
Którą porwał do zapomnienia czas.
Kiedyś byłeś mym marzeniem
Obdarowałeś mnie nie jednym wspomnieniem
Szkoda tylko że stałeś się jednym z nich...
Dziś je chowam na serca dnie
I nikt nigdy już nie zgadnie
Jakie piękno skrywam głęboko tam...
Mimo że Ciebie już niema
To zostały mi wspomnienia
Najpiękniejszy i największy mój skarb...
Jedyny skarb.
piątek, 25 grudnia 2015
***
Toczymy wojnę z życiem
Zaślepieni chciwością
Pragniemy być inni
Głupie jest ludzkie myślenie
Stworzyliśmy własne
Nieprawdziwe równanie
Inny = lepszy
A koniec końców
Choć myślimy że się wyróżniamy
To
Okazuje się
Że jesteśmy nieoryginalni
Tacy sami
czwartek, 24 grudnia 2015
***
Niczym rogi fauna
Co krząta się po lesie
Jak głos syreny
Zwodzący rybaków
Jak piana morskiej fali
Jak skrzydła u anioła
Jak gwiazda o północy
Jak sierp księżyca w nowiu
Niczym nad ,,i" kropka
Niczym po nocy dzień
Mego świata jesteś dopełnieniem
Bez Ciebie - po moim życiu
Zostaje jedynie cień
Dorobek życia
Cały naszego życia dorobek
To tylko jeden malutki worek
Nie złotem czy kamieniami
Lecz wypełniony jest większym skarbem
Wspomnieniami...
Kłamstwo
Ukryte pod pretekstem
Pod uśmiechem szerokim
Pod uściskiem ręki
Pod białą rękawiczką
Piękne ma pozory
Ideały i ambicje
Lecz ostre pazury
I plany ma chytre
Dłonią dłoń zaciera
Umywa się zgrabnie
Lecz w piekle się poniewiera
Gdy znów prawda światem zawładnie
Dar młodego poety
Każdy młodociany pisarz
Czasem znika.
Przez portal wyobraźni
Do innej krainy umyka
Pełnej ideałów
Ambitnie udoskonalonej
Wręcz ociekającej cudem
Słodkich, pięknych marzeń
Młodego poety
Który ją w postaci wierszy
Nam składa w darze.
Słońce
Z błękitnego sufitu
Spogląda na ludzkie plemię
Złotem wzrokiem usiłując
Pokolorować szarą ziemię
Gorącą miłością
Otula świat
Co się kłania u jego stóp
Ogrzewa złotym sercem
Ludzki, ślepy ród
Niczym król
Nad tą krainą
Włada światłością
Ogarniając ludzi zimnych jak głazy
Ślepą miłością
Przygrzewa, ociepla
Tworzy kolory
Lecz nie każdy
Jest zobaczyć to zdolny
To słońce
Złoty król podniebnych dróg
Księżyc
Srebrny orzeł
Lodowatym wzrokiem
Obserwuje uśpioną ziemię
Czarna orbita
Usiana gwiezdnym brokatem
Zaszczycona jego tajemniczym majestatem
Bezszelestnie płynie podniebną rzeką
Swą światłością pukając w szyby
Wsłuchując się w pozorną ciszę
Łapiąc samotnych łzy
Przemierza czerń
Co jakiś czas upuszczając lśniące pióro
Które cudownym przypadkiem
W dłoń poety wpada
By mógł piękne nie lada
Czarodziejskie poemata składać.
sobota, 5 grudnia 2015
Boże
Boże
Dlaczego kryjesz się jak królik w norze ?
Pod niebem w cieple słońca
Z filiżanką deszczu w dłoni
Siedzisz wśród anielskiej służby
Nic cię nie obchodzi.
Dlaczego
Król w złotej koronie
W granatowym morzu niebios
Bezwładnie tonie?
Boże
Nie zamykaj swego zamku
Żelaznym kluczem.
Zejdź z obłoków
Na Ziemię
Stań pośród nas.
Boże
Dlaczego chociaż raz nie możesz
Wejść w serca ludzkie
Przerwać wojny
Skończyć kłótnie.
Boże
Jedną mam do Ciebie prośbę
Nie zapomnij że czekam tu na Ciebie
Nie kończ swego świata na twym domu - niebie
Czy dasz radę Boże?
Przybądź panie podniebnych państw
Władco królestwa chmur
Zejdź z obłoków odejdź z gwiazd
Zaszczyć brąz skał swoimi stopami.
Postaw się na miejscu bezradnych
Odłóż skrzydła
koronę schowaj do księżycowej szuflady
Stań między nimi
Bez swych złotych szat
Bez mocy
Którą stworzyłeś ten świat
Na dni kilka
Odegraj rolę
Samotnego wilka
Gdzie każdy inny na ciebie wilkiem patrzy
Zejdź na Ziemię
Wytrzymaj pod kluczem
Zamknięty w zwykłej człowieczości
Czy radę dasz
Boże?
piątek, 4 grudnia 2015
Białe duszki
Białe duszki
Nocną windą
Schodzą nisko
Nad morzem ludzkich snów klękają.
Ich srebrzyste włosy
Rozwiane bryzą dziecinnych marzeń
Falują nad kolebkami.
W wiklinowe koszyczki
Zbierają senne kwiatki
Czyste, jasne, kolorowe
Rozsypują na podniebnej łące
Daleko za horyzontem
Gdzie nie sięga słońce.
Białe duszki
Beztrosko tańczą w gwiezdnej trawie Pośród snów dziecięcych
Zupełnie nierealnych...
Zapytaj noc
Ona łapie mnie za rękę
Gdy płaczę
Jak gąbka
Pochłania łzy
Których powodem
Jest nikt inny
Jak Ty.
Dobrze wiesz
Że o Ciebie mi chodzi
Dobrze wiesz co zrobiłeś
Dobrze wiesz
Jak mnie zraniłeś
Zapytaj ją
Ile łez opadło na poduszkę
Ile smutku dotarło do gwiazd
Ile żalu nalałam w miskę księżyca
Ile tęsknoty pochłonęła ciemność
Ile krzywdy sprawiłeś mi
Ile krwi z mego serca wypłynęło
Ile ran w mojej duszy wyciąłeś
Ile śladów zostawiłeś
By tak po prostu odejść...
środa, 2 grudnia 2015
Może kiedyś
Może kiedyś
Pójdziemy na spacer na krawędzi życia
Spojrzymy w przepaść przeszłości
W kanion smutku upadną ostatnie łzy
Może kiedyś
Na granicy życia i śmierci
Zostaniesz tylko ty i ja
Trzeba będzie wytłumaczyć
Kilka spraw
Może kiedyś
Wreszcie się odważysz
Spojrzeć mi w oczy
W książkę duszy
Może wyczytasz w nich cały mój żal
Może w końcu zamkniemy stary rozdział
Staniemy przed bramą
Do nowego świata
Rzucimy ostatnie spojrzenie
Na wspomnienia
I pewnym krokiem
Ruszymy przed siebie
Może kiedyś
Uda się zapomnieć
Może uda się żyć
Sam na sam
Niezależnie
Może kiedyś
Będziemy robić wszystko
Tylko dla siebie
I wreszcie znajdziemy się
We własnym niebie
wtorek, 1 grudnia 2015
Ciemność
Ciemność
Jak gąbka
Wchłania łzy
Obsypana brokatem gwiazd
Jak pamiętnik
Płaczem zapisane wspomnienia
Senny zeszyt
Zamknięty na kluczyk
Księżyc co wieczór
O szybę uderza
Zamyka moje powieki
Spod sennej czerni
Morze problemów wypływa
By zniknąć w nocnej ciemności...
Kiedyś i teraz
Kiedyś
Pachniało wiosną
Zieloną łąką
Kwiatami
Teraz
W powietrzu unosi się zapach kłamstwa
Wszystko przepełnione jest wonią zawiści
Kiedyś
Słychać było świerszcze
Melodyjny śpiew słowika
Teraz do uszu trafia nienawiść
Ból i groza grają koncert swój
Kiedyś
Wszystko smakowało owocami
Słodkie życie
Było
Dziś nie uwierzycie
Kiedyś
Czuło się mięciutkie dobro
W dłoniach
Puszyste futro miłości
Teraz palcem po świecie
Najeżonym zła ostrzami
Każdy dotyk
Sprawia teraz ból
Kiedyś było pięknie
Kiedyś było dobrze
Kiedyś było ŻYCIE
Dziś nie uwierzycie
Piękny był ten świat
Niczym rozwinięty
Róży kwiat
Dziś nie zostało po nim nic
Jedynie suchy czarny krzak...