piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 1 - Po co coś zmieniać?

Rozdział 1

Po co coś zmieniać?


Późnej nocy, wśród burzy i przenikliwego wiatru,
Wreszcie dojechaliśmy.
Od początku byłam przeciwna przeprowadzce.
Lubię morze, ale latem,
A nie jesienią, we wrześniu!
- Emmy, rozchmurz się.
Tu będzie dobrze, poznasz now...
-I tu jej przerwałam.
-Nie mamo. Nie chcę poznawać nikogo nowego.
Wystarczyli mi tamci przyjaciele.
- Kartka, ołówek i książki?
Powinnaś się ucywilizować.
- Rzekła mama.
No dobra, może i rysowanie i czytanie nie są najlepszym sposobem na spędzanie wakacji,
Ale po co poznawać nowe osoby.
Przecież nigdy nie wiadomo, jak na to zareagują.
Jedni uśmiechną się pogodnie,
A inni są chyba uczuleni na słowa: Dzień dobry!
Wraz z bratem i mamą ruszyliśmy do nowego mieszkania,
No raczej domku.
Mały, drewniany budynek, o prostej budowie.
Aneks kuchenny przy salonie,
jeśli można to nazwać salonem,
oraz mały skromny pokoik,
Typowo dla dzieci.
-A to twój kącik
- Te słowa nie zachwyciły mnie , ale da się przetrwać.
- A ty Danny, mieszkasz z siostrą.
- Mina mi zrzedła.
Mam mieszkać z tym małym oszustem,
Z tym wrednie słodkim bachorem!?
Mama zdała się czytać moje myśli:
-I bez dyskusji, ten ''bachor" to twój brat i masz go traktować jak przyjaciela.
- Po tonie jej głosu pewne było, że nic nie wskóram.
Rzuciłam plecak na spróchniałą półkę,
I zaczęłam rozpakowywanie.
- Szal, kredki, płyn do płukania, szynka...SZYNKA?!
No cudownie!!! Jest nawet szynka a mydła brak.
Wyciągnęłam mój błękitny ręcznik i wyszłam na korytarz gorączkowo szukając drzwi mogących prowadzić do łazienki.
- Łazienka na dworze, 20 metrów od domku.
Masz, to lepsze niż twoje mydło.
- Powiedziała mama podając mi stare, szare mydełko.
-MASAKRA-
Pomyślałam.
Łazienka na podwórku?!
Pada deszcz a ja mam iść 20 metrów przez mokry piasek?!
To jaki sens ma mycie?
Otworzyłam drzwi i od razu poczułam przenikliwy podmuch morskiego wiatru,
Zapach fal i krzyk mew dopłynął do mnie wraz z powiewem.
Ruszyłam przed siebie.
-MOJE WŁOSY!!!
- cała fryzura, 2 godziny ciężkiej pracy, legły w gruzach,
A raczej w błocie.
Wreszcie po obiecanych 20 metrach zobaczyłam mały budyneczek,
Dosłownie zbudowany z kilku prostych bali.
- To tutaj- pomyślałam.
Pchnęłam jedyne w całej budowli, żelazne drzwi.
Stare zbite lustro, zardzewiała wanna, i toaleta z pajęczyną.
-Dom dla drakuli- zaśmiałam się.
Ułożyłam rzeczy na stołku stojącym obok wanny.
Pochyliłam się by odkręcić kran, aż nagle:
-AAAAAAA!!!!
- W wannie był szczur!
Wielki, tłusty szczur!
- Co za miejsce...
I po co było coś zmieniać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz