Nowy świat
Otwieram oczy na nowo,
Patrzę na wszystko inaczej.
Złoty klucz, otwiera wszystkie drzwi.
Dróg tysiące, i moja, jedna z nich.
A każda inna, ma swój nowy świat.
Kolorowy lub szary,
Usiany złotem lśniących promieni.
Lub płachtami czarnej nocy.
Nowy świat, labirynt zdarzeń,
Miliony słów, setki dziecięcych marzeń.
Kwiaty, swobodnie gnące się w ciepłym wietrze.
Deszcz, uderzający z hukiem o parapet.
Drzewo, które twardo stoi w starym ogrodzie,
I człowiek, siedzący nad komputerem osiem godzin,
Żeby oddać to jedno wypracowanie.
Działający pod presją uciekającego czasu.
Jego zamglone oczy, nie widzą już,
Wesołych ptaków śpiewających o poranku,
Ani, iskrzącego się pod nogami śniegu.
A nad ty wszystkim, stoi Pan.
O Boże, jedno mam pytanie,
Czy chciałeś, by taki był Nowy świat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz